Od zarania dziejów
powstania miasta przez kolejne stulecia oprócz
wojen i chorób nękane było licznymi pożarami. Pierwszy
miał miejsce w 1380 roku, wówczas spłonęła drewniana
zabudowa miasta. Kolejny miał miejsce w 1411 roku. W
1414 roku wojna polsko – krzyżacka pozostawiła po sobie
kolejne zgliszcza. Ucierpiał nowo wybudowany zamek
biskupi, klasztor i z wielkim trudem odbudowane domostwa.
Pożar w 1418 strawił ponownie ledwie odbudowane domostwa.
Spłonął orygi
nalny dokument lokacyjny. 26 grudnia 1418
roku Biskup Jan III Abezier odnowił przywilej miejski.
Kolejny pożar, 5 maja 1544 roku pożar, zniszczył
doszczętnie miasto. Wówczas to kronikarze odnotowali, że
spłonęły nawet wieże obronne na murach miasta. Spłonął
dach zamku biskupiego, a z kościoła parafialnego zostały
tylko mury magistralne. Całe sklepienie runęło na
kościelną posadzkę. Pół wieku później, 25-26 grudnia
1594 roku w mieście wybuchł kolejny pożar. Jego skutki
były ogromne. Spłonęło większość drewnianych domostw
krytych słomą. Jedynie ocalał klasztor, wieża kościoła i
mury magistralne. Po raz kolejny płonął zamek biskup.
Pożary w 1596 roku zrobiły już mniej szkód. Biskup
warmiński Piotr Tylicki, 1 lipca 1601 roku, wydał
specjalne zarządzenie, nakazujące pokrycie wszystkich
domów w mieście dachówką, by w ten sposób uniknąć
kolejnego pożaru miasta. Jak odnotowały kroniki, w 1718
roku miał miejsce kolejny pożar. Dokładnie,
osiemdziesiąt lat później, w nocy z 9 na 10 maja 1798
roku wybuchł kolejny pożar. Doszczętnie spłonął zamek
biskupi. Ucierpiał kościół św. Anny, w którym w wyniku
wysokiej temperatury zapadła się wieża i sklepienie.
Spaliło się siedem ołtarzy z dziesięciu i wszystkie
konfesjonały. Zamek pozostał ruiną do początku XIX wieku.
Postanowiono jedynie odbudować kościół. Odbudowa miasta
posuwała się wolno. W 1846 roku pastwą pożaru padły
stare zabudowania i część budynków wraz z cudownym
krużgankiem przy kościele poklasztornym, których już
nigdy nie odbudowano. Ucierpiało też więzienie. Przy
odbudowie kierowano się więcej potrzebami więzienia niż
miastem. Ostatni z większych pożarów miał miejsce w 1850
roku, podczas którego ucierpiał kościół św. Anny.
Najstarsze wzmianki o ochronie przeciwpożarowej w
Wartemborku pochodzą z 1568 roku. To za sprawą biskupów
wdrążano pierwsze przepisy tworzące zalążki straży
pożarnej. Biskupi wręcz nakazywali, aby dachy zamiast
słomą kryto dachówką wyrabianą w pobliskiej cegielni.
Nakazywali wystawiania straży miejskiej w porze nocnej.
Pierwsze pomieszczenie dla zastępów strażackich
zlokalizowano przy zamku biskupieckim.
Wzmianki o
zorganizowanych już strażakach z Wartenburga
(Wartembork, Barczewo), datowane są na 20 listopada 1898
roku. Powyższa data ma swoje odbicie w archiwalnych
poniemieckich. Początkowo straż pożarna mieściła się w
budynku nr 3 przy Schulenstrasse, obecnie ul.
Nowowiejskiego. Skład osobowy ówczesnej załogi wynosił
39 członków czynnych oraz 90 członków wspierających.
Komendantem był Hermanowski, zastępcą Rydell. W
pierwszych latach funkcjonowania, wyposażenie remizy
było skromne i składało się z: sikawki czterokołowej
tłoczno – ssącej, węży parcianych, węży gumowych, z
drabiny ręczno – przystawnej, stojaka hydrantowego, kocy
ratowniczych, wiader i hełmów skórzanych oraz masek
gazowych. Jednostka miała na wyposażeniu jeden konny
beczkowóz. Do dyspozycji strażaków były podstawione
cztery pary silnych koni. Każda para posiadała swój
numer, a jedna z nich zgodnie z numeracją była zwolniona
z pracy i przeznaczona tylko do dyspozycji strażaków na
wypadek pożaru. Sikawkę obsługiwało ośmiu ludzi.
Szkolenie członków Straży Pożarnej odbywało się na
miejscu pod nadzorem policji, i prowadził je sam
komendant. Nieobecność na szkoleniu karana była grzywną
w wysokości 150 marek. Natomiast komendanci miejskich
jednostek przechodzili gruntowne szkolenie w Berlinie.
Straż Pożarna w Wartemborku mogła poszczycić się własną
dętą orkiestrą, która asystowała przy uroczystościach
kościelnych i państwowych.
Do 1942 roku Straż Pożarna w Wartemborku była
podporządkowana nadzorowi policyjnemu, który
bezpośrednio podlegał pod burmistrza miasta. Straż była
finansowana po części z kasy miasta. Policja miała
uprawnienia do koordynacji prac, wydawania poleceń,
nakazów oraz zaleceń dla miejscowej straży. Oprócz
wyjazdu do pożaru, członkowie Straży Pożarnej brali
udział w profilaktyce przeciwpożarowej. Do ich
obowiązków należała kontrola stosownego sprzętu do
gaszenia pożaru w domach, gospodarstwach wiejskich i
zakładach pracy, sprawdzanie stanu technicznego
wyposażenia w urządzenia gaśnicze. Na przełomie 1942/43
roku w Wartemborku Volkssturm przejął nadzór nad Strażą
Pożarną. Odpowiedzialnym za dalsze losy straży był
komendant Volkssturmu. Lokalizacja remizy w budynku przy
Schulenstrasse podyktowana była łatwym dostępem do Stawu
Młyńskiego nawet w okresie zimowym. W ostatnich
miesiącach 1944 roku strażacy dysponowali samochodem do
przewozu sprzętu gaśniczego i ludzi przy gaszenia
pożarów, oddanych do ich dyspozycji przez Volkssturm.
Pod koniec stycznia 1945 roku samochód widziano na
ulicach miasta. Przed wkroczeniem wojsk sowieckich
wszelki ślad po nim zaginął.
Po przekazaniu władzy administracji polskiej,
odpowiedzialnym za Straż Pożarną został Klemens Kojtka –
zastępca burmistrza miasta. Brak ustawy o zgromadzeniach
i stowarzyszeniach był powodem nie zarejestrowania
straży z chwilą przejęcia władzy. Powyższy fakt niczego
nie zmienił. Dysponowali oni na początku jedynie
poniemieckim sprzętem i brali udział w akcjach
pożarowych dopiero od maja 1945 roku. W pierwszych
miesiącach sprawowania władzy przez miejski samorząd,
zainteresowanie Strażą Pożarną było znikome a sama
działalność strażaków była ograniczona z uwagi na brak
sprzętu. W archiwach od lutego 1945 do końca 1946 roku,
brak jest zapisów o akcjach i samych strażakach.
W sierpniu 1947 roku po opublikowaniu Ustawy o
Zgromadzeniach i Stowarzyszeniach, Ochotnicza Straż
Pożarna została zarejestrowana w Urzędzie Wojewódzkim w
Olsztynie. „12 sierpnia 1947 roku wyjazdem do pierwszego
pożaru rozpoczyna swą działalność w powojennej historii
miasta Barczewa”. Taki zapis widniał na jednej ze stron
kronik strażackich w Olsztynie. Kartka z powyższą
informacją została wyrwana z kroniki. Tym samym brak
jest udokumentowania daty pierwszej akcji gaśniczej.
Remiza Ochotniczej Straży Pożarnej znajdowała się w tym
samym miejscu, co dawniej, przy ul. Nowowiejskiego. Na
początku korzystano z poniemieckiego sprzętu gaśniczego,
jaki pozostał pod koniec stycznia 1945 roku. Na stanie
była ręczna pompa gaśnicza, węże strażackie, toporki czy
drabiny. Wkładano na głowy te same hełmy skórzane. Mimo
że wyposażenie remizy było skromne, sprzęt był sprawny i
nadawał się do wykorzystania podczas pożarów mimo, że
wymagał dużej siły fizycznej.

Pierwszym, który na początku marca 1945 roku samorzutnie
przyczyniły się do powstania zalążku nowej, powojennej
straży pożarnej był Robert Kamionka, strażak, kierowca
pierwszego wozu gaśniczego. Następnymi byli, Otto
Teszner, Białojan, Bogdziun. Brak jest udokumentowania
nazwiska pierwszego komendanta w powojennej historii
barczewskiej Straży. Wymienia się jednego z trzech braci
Hermańskich. Większość strażaków stanowili miejscowi
Warmiacy. Z każdym rokiem przybywali nowi ochotnicy:
Marian Moniewski – z zawodu fryzjer, na początku lat
pięćdziesiątych zastąpił pierwszego komendanta.
Mieczysław i Henryk Łada ze szwagrami (bliźniakami)
Gerke. To oni budowali autorytet i znaczenie Ochotniczej
Straży Pożarnej w mieście. Organizacja braci strażaków z
każdym rokiem zwiększała swój stan osobowy. W archiwach
brak jest materiałów z okresu od lutego 1945 roku do
końca 1946 roku. Są jedynie wzmianki z 1947 roku, na
podstawie których można stwierdzić, że istniała Straż
Pożarna w Barczewie. Na podstawie Ustawy o
Zgromadzeniach i Stowarzyszeniach na początku sierpnia
1947 roku Miejskie Ochotnicze Straże Pożarne w Barczewie
i w Ramsowie zostały zarejestrowane w Urzędzie
Wojewódzkim w Olsztynie. W dniu 12 sierpnia 1947 roku
wyjazdem do pierwszego pożaru rozpoczyna swą działalność
w powojennej historii miasta Barczewa Miejska Ochotnicza
Straż Pożarna. Przełomem w pracy strażaków był rok 1949,
kiedy do ich dyspozycji oddano z demobilu z Lublina,
trzy osiowy wóz strażacki typu „DODŻE”. Jednostka już
wówczas posiadała motopompę M-800, przewoźną na
przyczepie, którą później zamontowano na samochodzie. Na
początku lat pięćdziesiątych OSP w Barczewie po
przekazaniu wysłużonego wozu „DODŻE” innej jednostce,
otrzymała „Stara-20” z motopompą i z wyposażeniem. Z
biegiem lat Stara-20 wymieniono na Stara-25 - GBAM
2/8+8. W roku 1950 do Barczewa przeniesiono władze
powiatowe, w tym Powiatową Komendę Straży Pożarnych.
Komendantem Powiatowym Straży Pożarnej był Józef
Markiewicz. Po 1952 roku był Tadeusz Malinowski. Pełnił
on jednocześnie funkcje komendanta OSP Barczewo. Z
chwilą powrotu władz powiatowych do Olsztyna, na
wakujące stanowisko komendanta OSP w Barczewie, w lutym
1957 roku powołano Tadeusza Dorożyńskiego. Funkcję
komendanta sprawował do 16 kwietnia 1986 roku. Było z
nim grono ochotników m.in.: Henryk Zimnik, Wiktor
Wojtkiewicz, Otto Teszner, Damazy Kazimierczak, Konrad
Sznajder, Stanisław Arciszewski, Wolfgan i Ewald Rojter,
Kazimierz Dejniak, Szota Stanisław, Mieczysław Łada,
Robert Kamionka, bracia Gerke, Ryszard Michalak, Marian
Nigurski, Andrzej Marcinowski, Roman Mysakowski,
Chomenda Stanisław jego brat Józef i wielu innych,
którzy tworzyli i przyczyniali się do rozwoju
barczewskiej jednostki.
W okresie powojennym trzykrotnie Ochotnicza Straż
Pożarna w akcjach gaszenia pożarów korzystała z pomocy
jednostki zakładowej przy barczewskim więzieniu. Do
pożaru skierowano wówczas będącą w dyspozycji zakładu
pompę typ „CHARLEY” o wydajności 3000 l./ minutę.
Jednostka zakładowa brała też udział w ćwiczeniach
zgrywających. Ochotniczą Straż Pożarną finansowano z
budżetu Miejskiej Rady Narodowej. Niski budżet zmuszał
do szukania sponsorów. Najczęściej działalność straży
pożarnej wspierała miejscowa Gminna Spółdzielnia
Samopomoc Chłopska oraz inne zakłady produkcyjne.
Członkiem zarządu OSP był prezes GS Eugeniusz Kisiel.
Całością prac OSP kierował komendant OSP Tadeusz
Dorożyński. Za kadencji przewodniczącego Miejskiej Rady
Narodowej Henryka Kępki w 1963 roku dokonano kapitalnego
remontu budynku remizy wraz z adaptacją suszarni na węże
strażackie. Wygospodarowano pomieszczenie dla nowego
samochodu, oraz socjalne z małą świetlicą. Miejscowym
strażakom pomagał naczelnik więzienia Stanisław
Staszczak i dyrektor przedsiębiorstwa przywięziennego
Maksymilian Kulus. Strażacy otrzymali stół bilardowy,
szachy, warcaby. Zakupiono wyposażenie i umundurowanie
wyjściowe, ćwiczebne i płaszcze. Prezes „Warmianki”,
Metta Mańczukowska oddała do dyspozycji Straży dwóch
kierowców na wypadek pożaru. Powstawały grupy młodego
strażaka, żeńskie i męskie. W świetlicy organizowano
zespoły tańca. Młodzież ucząca się i dojeżdżająca do
Olsztyna do szkół średnich pełniła dyżury w punkcie
dowodzenia. Barczewscy strażacy nie tylko gasili pożary
lecz zajmowali się profilaktyką przeciwpożarową w
zakładach pracy i instytucjach na terenie miasta i gminy.
Udzielali się w imprezach kościelnych i państwowych.
Współpracowali z kierownikiem ZGKiM Antonim Sałatą,
kierownikiem wodociągów Litwińskim.
Pod
koniec lat siedemdziesiątych OSP otrzymało średni wóz
bojowy GBA na Starze 244 - 2,5/16. W tym czasie
dysponowali dwoma wozami bojowymi. Organizowano różnego
rodzaju imprezy pokazowe, współzawodnictwa i zawody
pomiędzy Ochotniczymi Strażami Przeciwpożarowymi z gmin,
powiatu. Zdobywali czołowe miejsca. Po śmierci Tadeusza
Dorożyńskiego, funkcję gminnego komendanta OSP w
Barczewie pełnili: Andrzej Buga, Kazimierz Ciarkowski,
Lucjan Szych i Lech Kowalski. 4 maja 1987 roku oddano
nowy „Dom Strażaka”, budynek z boksami na samochody,
świetlicą i pomieszczeniami socjalnymi, z dużym placem
ćwiczeń. W międzyczasie zakupiono i zamontowano
suszarnię węży gaśniczych a pod koniec lat
osiemdziesiątych jednostka otrzymała ciężki wóz bojowy
GCBA ze zbiornikiem wodnym o pojemności 6 tyś. litrów
wody. Ponadto Urząd Miasta w Barczewie zakupił samochód
Żuk typu GLM, co umożliwiło wycofanie wysłużonego Stara
GBAM żartobliwie nazywana „babcią”.
30 kwietnia 1997 roku Miejska Ochotnicza Straż Pożarna w
Barczewie została włączona w system Krajowego Systemu
Ratowniczo-Gaśniczego. Wówczas nabytkiem był „Honker”,
specjalistyczny samochód do ratownictwa drogowego. W
2006 roku dzięki staraniom obecnego Prezesa Piotra
Mostek i Komendanta Mariusza Dowgiałło
OSP w Barczewie otrzymało średni samochód gaśniczy Star
-266. Ze względu na znaczny wzrost wypadków
w chwili obecnej czynione są starania w pozyskaniu
nowego samochodu ratownictwa drogowego.
Na podstawie:
Krótka
historia Straży Pożarnej, „Wiadomości
Barczewskie”, 2000, nr 100/101, s.19.; Tamże, nr 102,
s.16., Tamże, nr 103, s.16. Tamże, nr 104, s.12., Tamże,
nr 105, s.18.